Odessa City Break

Odessa to jedno z największych miast Ukrainy, zlokalizowane nad Morzem Czarnym kuszące turystów przystępnymi cenami i piaszczystymi plażami nad ciepłym morzem. To sprawia, że latem do miasta ściągają tysiące turystów, a ceny rosną kilkukrotnie w porównaniu do stosunkowo taniej reszty Ukrainy. Tymczasem Odessa ma wiele do zaoferowania również w chłodniejsze dni i na własnie taki jesienno – zimowo – wiosenny city break polecam ją z całego serca 🙂

Super budżetowa opcja

Bilety lotnicze do Oddesy można kupić za grosze – linie Wizzair i Ryanair oferują loty codziennie, z wielu lotnisk w Polsce. Nam udało się dorwać bilety za 39zł w jedną stronę, bilety kupowałam dla pięciu osób w różnych odstępach czasowych i nie było żadnego problemu z ich dostępnością. Podobnie jest z noclegiem poza sezonem – na bookingu można znaleźć oferty niedaleko centrum, w całkiem niezłym standardzie za dosłownie kilka złotych za osobę (szukałam głównie pięcioosobowych apartamentów). Taki wyjazd to też niezła okazja, żeby zasmakować odrobiny luksusu, czyli wynająć apartament w wysokim standardzie, jednocześnie płacąc za niego jak za niskiej klasy hostel w Polsce 🙂 Dodając do tego jedzenie w tańszych restauracjach mamy super budżetową opcję dla osób, które chcą wyrwać się za granicę i wydać jak najmniej.

Osobiście – jako zwolennik złotego środka – polecam opcję zbilansowaną, czyli jak najtańsze bilety, wygodny i dobrze zlokalizowany nocleg i wypróbowanie wszystkich atrakcji, które Odessa ma do zaoferowania (a jest ich naprawdę dużo). 🙂

Transport i kwestie organizacyjne

Jest to temat, na który warto zwrócić uwagę na samym początku, ponieważ posiadanie podstawowej wiedzy bardzo ułatwia poruszanie się po Odessie, co normalnie – ze względu na obcy język, napisy cyrylicą i początkowy brak dostępu do Internetu – nie jest takie proste i oczywiste. To właściwie tylko trzy kroki, których wykonanie ułatwi nam życie 🙂

Po pierwsze – transport z lotniska. Są trzy podstawowe opcje:
1. Taksówka (opcja najdroższa) – już na lotnisku będą Was zaczepiać kierowcy i oferować Wam transport, jestem pewna, że cena zależy od pory roku, zimą było to około 400-500 hrywien. Wygodnie, ale moim zdaniem nie warto przepłacać.
2. Uber / Bolt (opcja pośrednia) – wygodnie, szybko i dość tanio, zdecydowaliśmy się na tę formę transportu wracając na lotnisko, ponieważ zależało nam na czasie i za przejazd zapłaciliśmy równowartość około 12zł. Tu pojawia się jednak problem logistyczny – dostęp do Internetu na lotnisku jest, ale ma bardzo słaby zasięg i jest mocno przeciążony, a zamówienie Ubera z wykorzystaniem transmisji danych na Ukrainie prawdopodobnie będzie kosztowało więcej niż sam przejazd :).
3. Autobus do centrum Odessy – tzw. marszrutka (opcja najtańsza) – jakieś 200m od głównego wejścia znajduje się przystanek autobusowy, z którego odjeżdża autobus do centrum miasta. Bilet (w zależności od kursu) będzie Was kosztował mniej niż 2zł (płaci się przy wysiadaniu), a przy okazji zaliczycie przygodę (te autobusy same w sobie są trochę kapsułami czasu)

Wyruszaliśmy w czasie pięknego wschodu słońca:) A po prawej nasza zmęczona podróżą ekipa w czasie przejazdu marszrutką do centrum Odessy 🙂

Druga sprawa to dostęp do Internetu. Warto zainwestować w ukraińską kartę SIM, żeby mieć dostęp np. do watsupa (w ten sposób najprawdopodobniej skontaktuje się z Wami gospodarz), bookingu, maila, internetowych przewodników, encyklopedii i oczywiście portali społecznościowych 🙂 Kartę kupicie niemalże wszędzie – Panie sprzedające startery mają stoiska do złudzenia przypominające nasze stoiska z obwarzankami, spory pakiet danych kupicie przykładowo za 20zł.

Ostatnia drobna rzecz to znajomość języka. Jeśli znacie rosyjski – super, dogadacie się wszędzie, nie musicie mówić po ukraińsku. Angielski może okazać się mniej przydatny, ale za to możecie ratować się językiem polskim. Przydatna jest umiejętność odczytania cyrylicy.

Centrum miasta i Ulica Deribasowska

W 2009 roku historyczne centrum miasta zostało wpisane na ukraińską listę informacyjną UNESCO – listę obiektów, które Ukraina zamierza rozpatrzyć do zgłoszenia do wpisu na listę światowego dziedzictwa UNESCO (źródło: Wikipedia). Nie bez powodu – centrum jest jest naprawdę piękne, zadbane o wiele bardziej niż reszta miasta (na obrzeżach niestety widać piękne budynki w opłakanym stanie). Tam też znajduje się jedno z najsłynniejszych miejsc w Odessie, czyli ulica Deribasowka – najbardziej reprezentacyjna część miasta, swoją nazwę wzięła od nazwiska architekta, który miasto zaprojektował na zlecenie carycy Katarzyny. Jest to też jednocześnie chyba najbardziej turystyczna część miasta, co w pierwszej kolejności widać po cenach. Tam znajduje się też najwięcej sklepów, wiele restauracji, sklepów z pamiątkami, a także dom, w którym mieszkał i uczył Adam Mickiewicz. Osobiście nie zostałam porwana przez to miejsce, chociaż polecam przespacerować się tamtędy wieczorem, kiedy drzewa i budynki są pięknie oświetlone 🙂 Spacerując w Odessie zwróćcie szczególną uwagę na ściany budynków, mury, ogrodzenia – stały się one “płótnem” dla wielu twórców street artu, niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki.

W Odessie możemy też natrafić na wiele pięknych cerkwi, największa z nich to Sobór Przemienienia Pańskiego, mogąca pomieścić ponad 9 tysięcy osób (!), znajdująca się w ścisłym centrum. Inne są niekiedy dosłownie ‘wciśnięte’ pomiędzy otaczające je budynki, można je przeoczyć, ale na pewno warto zwrócić na nie uwagę – z zewnątrz prezentują się pięknie, niestety brakło nam czasu na zwiedzenie ich wnętrz, także ten temat musi poczekać na kolejną wizytę w tym miejscu 🙂

Teatr Opery i Baletu, czyli trochę kultury i historii

Wnętrze Teatru – efekt rybiego oka trochę zaburza perspektywę – scena wbrew pozorom jest baardzo duża.

Odessa nazywana jest miastem literatów, stamtąd pochodzi wiele znanych osobistości kultury i nauki – osobom zainteresowanym tematem polecam zgłębić ten temat przed podróżą, ponieważ na każdym kroku spotkać można pomniki i tablice upamiętniające tych ludzi, a myślę, że warto wiedzieć o nich nieco więcej – to jednak temat na osobny artykuł 🙂 Podobnym smaczkiem jest historia miasta, która – choć stosunkowa krótka – obfituje w wiele ciekawych wydarzeń, a poznanie jej na pewno pozwoli lepiej wczuć się w klimat miasta i docenić np. wspaniałą XIX-wieczną architekturę, w której widać wpływy grecko-bizantyjskie, włoskie, francuskie, żydowskie i ormiańskie. Jest jednak coś, na co bym chciała zwrócić szczególną uwagę – Teatr Opery i Baletu w Odessie.

Imponujące balkony w Operze – właściwie z każdego miejsca w teatrze scena jest dobrze widoczna.

Uznałam, że ten wyjazd to świetna okazja, aby w takie miejsce zawędrować. Niechętnie przyznam, że do tej pory nie miałam okazji wybrać się do opery – zdaję sobie sprawę, że nie jest to rozrywka dla każdego, dlatego zaproponowałam balet: Śpiącą Królewnę. I osobiście byłam zachwycona! Muzyka, stroje, scenografia, choreografia – zdecydowanie jest to rozrywka na innym poziomie. Całość jest pięknie ze sobą skomponowana, na odbiór tego przedstawienia składa się o wiele więcej czynników niż w przypadku jakiegokolwiek rodzaju sztuki, z którym miałam do tej pory do czynienia 🙂

Śpiąca Królewna w Teatrze Opery i Baletu

Na szczególną uwagę zasługuje sam XIX-wieczny budynek opery – imponujący zarówno zewnątrz, jak i w środku, polecam przed lub po spektaklu przejść się po wszystkich piętrach i przyjrzeć się architekturze tego miejsca.

Z zewnątrz zarówno budynek opery i jego otoczenie wyglądają imponująco.
Zwróćcie uwagę na wszelkie zdobienia w budynku – każdy dopracowany w najmniejszym szczególe. I pamiętajcie o zabraniu nieco bardziej wyjściowych ubrań 🙂

Dzień 2: z plaży – przez port – na schody

W środku lata plaża zapewne przyciąga tłumy. Zimą, gdy nie można za bardzo skorzystać z jej uroków – świeci pustkami i moim zdaniem jest to świetny powód do tego, aby spędzić tam trochę czasu 🙂 Ten fragment będzie moją propozycją spędzenia całego dnia w Odessie – wszystko jest po drodze i nie trzeba niepotrzebnie krążyć. W naszym przypadku była to niedziela.

Niedzielę (lub sobotę) warto zacząć od wizyty na Privoz Market – o tym osobny dział poniżej. Stąd wystarczy półgodzinny spacer przez miasto, aby dostać się na plażę.

Kolejką na plażę

Na plażę dostać się można w sposób konwencjonalny lub zafundować sobie trochę rozrywki i skorzystać z kolejki liniowej (Kanatna Doroha / Канатна дорога). Miasto położone jest na wzniesieniu, około 50m.n.p.m., także zjazd wagonikiem to również świetna okazja, aby rozejrzeć się po okolicy. Kolejka powstała w 1971 roku i na pierwszy rzut oka nie spełnia żadnych przepisów BHP, jednak są to tylko pozory 🙂 Chyba. Wagoniki się nie zatrzymują, także trzeba do nich wsiąść ‘w biegu’ (poruszają się powoli), później można się rozkoszować podróżą 🙂 Bilet dla jednej osoby to około 9zł, drogo jak na standardy ukraińskie, ale moim zdaniem warto – cieszyłam się jak dziecko 🙂

Jako miłośnik zwierząt wszelkiej maści polecam zatrzymać się na chwilę przy domkach dla bezdomnych kotów, niedaleko dolnej stacji kolejki – ludzie przynoszą tu jedzenie i dokarmiają zwierzęta, także jest tam dość tłoczno 🙂

Spacer wzdłuż plaży i Port Morski Odessa

Zimowe, puste plaże mają wyjątkowy urok, moim zdaniem jest to świetne miejsce, aby złapać oddech i odpocząć od zgiełku miasta. Poza sezonem nie spotkamy tam tłumów, ale niektóre knajpy są nadal otwarte. Idąc od strony dolnej stacji kolejki i kierując się na północ, w stronę portu, czeka na Was 1,5 km plaży.

Zimowe wybrzeże Morza Czarnego. Po prawej na pierwszym planie sposób na zwiedzanie w zimne dni, prosto z Privoz Marketu.
Kamień z napisem witającym żeglarzy oraz dowód na to, że zimą też warto zabierać okulary przeciwsłoneczne i zakładać je do robienia zdjęć.

Dalej zaczynają się tereny prywatne i kurorty, ale spacer można przyjemnie kontynuować przez kompleks parkowy, aż do Parku Tarasa Szewczenki. Jest to największy park w mieście, znajduje się w nim wiele pomników, w tym chyba największy z nich – Pomnik Nieznanego Żeglarza, otoczony tablicami pamiątkowymi.

Idąc dalej Aleją Suvorivską, po prawej stronie zobaczycie ogromne tereny portu odeskiego, jego portale przeładunkowe i ogromne ilości kontenerów. Co ciekawe, port istniał w tym miejscu już w III w. p.n.e., jednak zanikł w latach późniejszych i w obecnej formie został wybudowany dopiero w wieku XIX.

Symbol Odessy – Schody Potiomkinowskie

Stąd już tylko rzut beretem do najbardziej rozpoznawalnego symbolu Odessy – Schodów Potiomkinowskich i ustawionego na jego szczycie pomnika Ks. Richelieu. Są to monumentalne schody będące symbolicznym wejściem do miasta, ich nazwę zmieniono na dzisiejszą w związku z 50. rocznicą buntu na pancerniku Potiomkin. Wielokrotnie czytałam, że okazywały się dla turystów wielkim rozczarowaniem – osobiście spodziewałam się po prostu dużych schodów i pomnika, to właśnie dostałam, zaliczone:).

Schody i widok z ich szczytu na odeski port.

U szczytu schodów dojdziecie do bulwaru przymorskiego, pięknie oświetlonego wieczorową porą – dojdziecie nim m.in. do Muzeów: Odessy, Archeologicznego, Marynarki Wojennej i Morskiego oraz do Pomnika Puszkina. Brakło nam czasu na zwiedzenie muzeów, ale będą w mieście trochę dłużej na pewno warto tam zajrzeć. W Odessie znajduje się również Muzeum Koniaku – niestety na drugim końcu miasta, ale jeśli macie czas to na pewno warto się tematem zainteresować 🙂

Privoz Market i skarby kuchni ukraińskiej

Wyprawa na Ukrainę to świetna okazja do rozpieszczenia swojego podniebienia – jest pysznie i stosunkowo niedrogo. Oczywiście poza sezonem. Udało nam się zjeść obiad za równowartość kilku złotych, trafiliśmy też do jednej z najpopularniejszych (na tripadvisor) restauracji, w której ceny bardzo przypominały ceny w polskiej, raczej niedrogiej restauracji. Ale po kolei:

Privoz Market

Jak już wspominałam: na targ najlepiej wybrać się w weekend, wtedy jest tam najwięcej sprzedawców i największy wybór. Mnie niestety ta wyprawa ominęła ze względu na rozkładającą mnie chorobę, w poniedziałek stoiska wyglądały już o wiele mniej imponująco, ale na szczęście, dzięki kochanym towarzyszom podróży, było mi dane skosztować większości zakupionych przysmaków (a.k.a. eksperymentów).

Ciężko będzie wymienić je wszystkie, przede wszystkim polecam rozmawiać ze sprzedawcami i próbować wszystkiego. Z rzeczy, które najbardziej zapadły mi w pamięć, polecam: sok z granata (równie popularny jak u nas sok jabłkowy, wyciskany na miejscu do butelek), sało (solona słonina z przyprawami), adżyka (sos na bazie papryki, wywodzący się z gruzji), marynowane pomidory (właściwie można kupić chyba wszystko marynowane), ikra, suszone ryby (i inne owoce morza, w każdej formie, super opcja jako przekąska do piwa), tradycyjne przetwory mleczne (w UE przepisy nie pozwalają, więc nie dostaniecie nic, co by tak smakowało – sery, lody, śmietana – niby znane nam doskonale, ale smak zupełnie inny), warzywa, wędliny i to coś ze zdjęcia poniżej (jeśli mnie pamieć nie myli to gruziński wynalazek, jego nazwy niestety nie pamiętam:(). Nie wszystkie z tych rzeczy mi smakowały, ale i tak twierdzę, że warto było spróbować, także bawcie się dobrze 🙂

Uczta nie za miliony, czyli trochę o restauracjach.

W ciągu kilku dni nie da się niestety odwiedzić wszystkich restauracji, które wyglądają kusząco, ze swojej strony polecić mogę dwie: Tetia-Motia (pysznie, bardzo dobre ceny) oraz U Restaurant About U (trochę bardziej turystycznie, drożej, ale bez tragedii, bardzo dobre jedzenie i wino). Poza tym jestem zwolennikiem eksperymentowania i dawania się porwać chwili, więc testujcie, eksperymentujcie i smacznego:). Nie zapomnijcie spróbować: ukraińskiego borszczu, solianki, wareników (ukraińskie pierogi, w różnych wersjach smakowych), winegretu (tradycyjna sałatka), forszmaku (pasta ze śledzia, w połączeniu ze świeżym chlebem – magia), galuszek (takie kluski) oraz wszystkiego tego, co zainteresuje Was w menu:) Zdjęć nie podpisuję konkretnymi nazwami, żebyście na miejscu mieli niespodziankę po zamówieniu obiadu. A tak serio to nie pamiętam wielu nazw, a te wypisane powyżej zapewne przekręciłam 🙂

Na końcu porównanie obiadu podanego w restauracji w centrum oraz w knajpie na targu 🙂

Podziemia Odessy – moja wisienka na torcie

Ten dział zostawiłam na koniec, ponieważ dla mnie był to deser całej wyprawy. Wszystkim osobom, które lubią jaskinie, podziemia, kopalnie, tunele i ogólnie dziury w ziemi – POLECAM.

Odeskie katakumby to ponad 2500 kilometrów korytarzy, bunkrów i jaskiń. Tak, 2 500 kilometrów. Większość z nich powstała na skutek eksploatacji wapienia – materiału, z którego w XIX wieku budowano miasto. Wydobycie było tak intensywne, że pojawiło się ryzyko zawalenia miasta (miejscami doszło do osunięć gruntu) i konieczne było wprowadzenie zakazu pozyskiwania materiału na terenie miasta. Spowodowało to rozrost korytarzy w całym regionie. Większość prac wykonywana była bez żadnego nadzoru, dlatego sieć korytarzy jest skomplikowana, nieprzewidywalna i przede wszystkim – nadal nieodkryta.

W czasie II Wojny Światowej w podziemiach powstały bunkry i schrony dla radzieckich oddziałów partyzanckich. Ogromnym plusem tej wycieczki był nasz przewodnik – przez ponad 3h bardzo ciekawie opowiadał nam o podziemiach, znał wiele historii, których nie znajdziecie w Internecie. Dlatego też nie będę się tu rozpisywać na ten temat – wejście do podziemi na terenie miasta jest możliwe tylko z przewodnikiem, firmy oferują różne warianty, w różnych wersjach językowych, do wyboru, do koloru.

Poza obszarem miejskim wiele wejść nie zostało zabezpieczonych, co kusi urban-explorerów, a jednocześnie jest dla nich śmiertelnie niebezpieczne, także nie róbcie tego 🙂 Podstawowa opcja obejmuje około 3h wyprawę, jest idealna na początek. Dla osób bardziej zaprawionych w boju można umówić się na wersję nieco bardziej ekstremalną, która obejmuje korytarze tak wąskie, że trzeba się przeciskać na kolanach, częściowo zalane korytarze – czyli mój osobisty plan na kolejną wizytę w mieście 🙂

Podsumowanie i podziękowania

Chciałabym przede wszystkim odpowiedzieć na często zadawane w sieci pytanie – czy warto wybrać się do Odessy na tzw. city break, poza sezonem? Moim zdaniem jak najbardziej, uważam, że jest to świetny kierunek na wypad ze znajomymi, a brak tłumów turystów tylko dodaje mu uroku 🙂

Jednocześnie chciałabym podziękować Alicji, Sarze, Antkowi i Kosie, którzy towarzyszyli mi w tej podróży i bardzo ją umilili 🙂 Jednocześnie pozwolili mi skorzystać ze swoich zdjęć, które możecie zobaczyć w artykule powyżej. <3

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *